"Wiele osób uważa mnie za pewną siebie, bezczelną i arogancką dziewczynę, która umie postawić na swoim, mówi to co myśli. Czemu jestem uważana za taką osobę? Czasami owszem umiem się odezwać, ale na prawdę jestem nieśmiałym człowiekiem. Są albo raczej były dwie osoby, które patrzyły na mnie z takiej perspektywy jak ja i uważały mnie za taką osobę za jaką ja się uważam. Magda, z którą znałam się od podstawówki i Michał, przyjaciel który zawsze wysłuchał co miałam do powiedzenia. Oni wiedzieli czemu czasem byłam smutna, zła i wpierali mnie w bardzo trudnych chwilach. Zawsze byliśmy zgraną paczką, która spędzała jak najwięcej czasu ze sobą. Gdzie się to podziało? Gdzie są moi przyjaciele? Zostali w Polsce, kiedy ja musiałam wylecieć do Anglii z mamą i siostrą. Na początku bardzo tęskniłam, ale utrzymywałam z nimi kontakt. Pisaliśmy i czatowaliśmy, ale po paru miesiącach kontakt z przyjaciółmi się urwał. Będę pamiętać te dwie osoby bardzo długo, pomimo iż oni zapomną o moim istnieniu. Nie czuję się samotna, gdyż w UK znalazłam nowych znajomych. Amy, która jest moją najlepszą przyjaciółką. Taka osoba to skarb. No i Adam, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, z którym obecnie się spotykam. Tak jak teraz patrząc na moje życie, wydaje się ono kolorowe. Czy takie jest? Nie, nie jest! Moi rodzice rozwiedli się, kiedy byłam w VI klasie podstawówki. Ojciec zdradzał mamę, a ona wraz ze mną wróciła do swojego rodzinnego miasta - Londynu. Już mieszkamy tu prawie 4 lata. Gdybym miała wybrać czy wolę mieszkać w Wielkiej Brytanii czy Polsce mimo, że jestem polką wybrałabym UK. No to czemu moje życie nie jest usłane różami? Rozwód to nie znów taka tragedia. Nie, ale w wypadku samochodowym zginął mój brat Kamil. Jego śmierć była bardzo wielkim ciosem nie tylko dla mamy, ale i dla mnie i siostry. Dogadywaliśmy się świetnie. Rzadko spotyka się tak zgrane rozdeństwo, jakim byliśmy my. Mówiliśmy sobie o wszystkim, pomagaliśmy sobie i doradzaliśmy sobie nawzajem. Pamiętam, kiedy dowiedziałam się o wypadku, w którym brał udział Kamil. Teraz została mi tylko Dominika, siostra bliźniaczka, wsparcie do końca życia. Kocham ją, za zrozumienie w wielu sytułacjach, jakim mnie darzyła. Rzadko się kłóciłyśmy o jakieś "duperele". Moje życie, nastolatki nie dużo różni się od innych, ale jest wyjątkowe. Mam problemy, jak każdy człowiek, ale dzięki wspierającym mnie osobom stają się mniej istotne i za to chcę im podziękować."
- Co tam Natalko męczysz? - zapytała Dominika, która usiadła na moim łóżku. Popatrzyłam tylko na nią, a ona podbiegła do mnie i zaczęła czytać. Oczywiście zostawiłam jej włączonego bloga, na którym umieściłam świeżo napisany post. Kiedy szatynka skończyła czytać popatrzyła na mnie wzrokiem, w którym zakręciła się łza. Zauważyłam to i podałam jej paczkę chusteczek higienicznych.
- Opisałaś to tak, że przez Ciebię beczę. - szturchnęła mnie w ramię siostra. Wiedziałam o co jej chodziło. Ona tak samo jak ja tęskniła za bratem, bratem który odszedł. Wstałam z krzesła i przytuliłam ją. Kiedy uspokoiła się weszłyśmy na twittera, facebooka itp. Przeglądałyśmy fotki znajomych, czatowałyśmy z osobami, które poznałyśmy w Polsce. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon. Poszłam odebrać zostawiając Dominikę przy laptopie.
- Słucham? - odezwałam się.
- Cześć Natalko, tu Amy. Wybierzesz się na zakupy? - zapytał głos w słuchawce telefonu.
- Jasne, biorę tylko torebkę i Dominikę i będę czekać tam, gdzie zawsze. - rzuciłam nie pytając Domi o zgodę.
- Ok, no to bay. - powiedziała przyjaciółka i się rozłączyła. Bardzo chciałam iść na zakupy, ponieważ miałam w planie kupienie sobie marynarki 3/4 i kolorowych spodni. Podeszłam więc do siostry, która wyłączała laptopa i powiedziałam jej o planach na dzisiejszy dzień.
- No to idę po torebkę. - powiedziała wychodząc z pokoju. Ja zeszłam już na dół w celu ubrania moich kochanych czerwonych conversów. Kiedy przechodziłam koło kuchni przystanęłam przy drzwiach i ogłosiłam mamie, gdzie idę. Ona uśmiechnęła się i wróciła do swoich zajęć. Parę minut później ja i Domi szłyśmy chodnikiem w stronę parku, gdzie miałyśmy się spotkać z Amy. Kiedy przechodziłyśmy koło kawiarnii, którą często odwiedzałyśmy nasz wzrok wbił się w postać Adama, który śmiał się i rozmawiał z jakąś blondynką. Na chwilę przystanęłyśmy spoglądając w okno budynku, gdzie mój chłopak ewidentnie flirtował z inną.
- Może to tylko jego znajoma. - odezwała się Dominika. A może ona ma racje. - pomyślałam. - Może zbyt szybko dramatyzuję? Zerknęłam w okno, gdzie siedział mój chłopak. Blondyna podeszła do niego i zaczęli się całować. To jest zdrada, bo co innego! - krzyczałam w myślach. Byłam wściekła na Adama. Nie chciałam go widzieć, chciałam zapomnieć o nim. Szłam przed siebie, koło mnie równym krokiem szła Dominika, która próbowała mnie pocieszyć. Kiedy doszłyśmy do parku, usiadłam na ławce na której pierwszy raz spotkałam się z Adamem. Płakałam, ponieważ było mi przykro, że chłopak z którym spotykałam się ponad rok zdradził mnie. Dominika, która siedziała koło mnie mocno mnie przytuliła. Chwilę później do naszej dwójki dołączyła Amy, która na mój widok zadawała masę pytań.
- Adam mnie zdradził! - wykrzyczałam przez łzy. Teraz nie miałam ochoty na zakupy. Jedyną rzeczą, którą chciałam zrobić było rzucenie się na moje łóżko i zalanie się łzami.
- Wracam do domu. - powiedziałam stanowczo.
- Iść z tobą? - troskliwie zapytała Domi.
- Nie, pójdę sama. - powiedziałam oddalając się od dziewczyn. Moje serce było wypełnione żalem, nienawiścią i smutkiem. Kiedy byłam już w domu, zrzuciłam buty i pobiegłam do pokoju. Zrobiłam tak jak powiedziałam. Skoczyłam na łóżko, okryłam się cała kołdrą i płakałam słonymi łzami. Z wyczerpania płaczem zasnęłam.
Pierwszy rozdział, jak zwykle nie o chłopakach z 1D. Chciałam zrobić opis, ale wyszło takie cuuśś. Pozdrawiam i zapraszam do czytania kolejnych rozdziałów opowiadania o One Direction. ♥ Na koniec notek, zawsze będze foka członków zespołu . ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz